, tanie ubezpieczenia UK 

tanie ubezpieczenia UK

Oglądasz wypowiedzi znalezione dla frazy: tanie ubezpieczenia UK




Temat: 1
Chciałbym się poradzić kogoś o kilka spraw przed kupnem ubezpiecznia. Szukam już od dość dawana i znalazlem 3 które mnie interesuja. Dwie pierwsze z nich to wyszukane przez moneysupermarket.com.

1) Express Insurance:152F deposit + 11 x 92.5f (third Party and theft)

2) Ecar :158 deposit +9 x 96f (third Party and theft)

3)Direct Line :256 + 10 x 102F (Compensive, bo third party jeszcze drożej)

Mam wiec dylemat które z nich wybrac. Pierwsze dwie firmy sa najtansze jake znalazlem, tanszych juz dla mnie nie ma. Nie mam zadnych znizek. Temat ten juz poruszałem. Jestem w uk do wakacji i zamierzam tu być jeszcze przez 10 miesiecy. Kupił bym w e-car bo tam mi wychodzi najtaniej ale czytajac opinie na moneysupermarmet, to strasznie o nich pisza, ze sa z nimi same problemy:np ze olewaja, zero kontaktu z nimi, ze po kolizji wyjasnienie sprawy z nimi ciagnie sie miesiacami itp.

https://www.moneysupermar...ueryId=18086573

Express insurance znowu pobiera wiecej z konta niż powinien, co wyczytalem w opiniach:

https://www.moneysupermar...ueryId=18086573

Natomiast o direct line słyszałem tyle, że sporo osób dezyduje sie tam ubezpieczać. U mnie akurat wychodzi tam troche drożej.

Pozatym dodam iż mam stary samochód wart 200f i nie zależy mi na jego naprawie po kolizji, a jedynie na tym, ze gdy spowoduje wypadek i bedzie on zmojej winy, to zeby firma ubezpieczeniowa pokryła wiekszość kosztów. Lub też gdy wypadek bedzie ale bez mojej winy, to żebym dostał jakies odszkodowanie a nie wyszło że płaciłem ubezpieczenie i nic mi sie nie nalezy.
Myslałem też o wykupieniu ubezpieczenia na mamę mojej dziewczyny a siebie doubezpieczyc, wtedy wychodzi duzo taniej, ale wtedy muszę ją zaznaczać jako "Partner lub Family". Wowczas ubezpieczenie w skali roku wynosi nawet 400f.
Jednak z tej opcji raczej zrezygnuje.

Pozatym dowiedzialem sie iż mój silnik w samochodzie jest większy niz w standardzie (był wymieniany) więc czy firma ubezpieczeniowa jest w stanie to sprawdzić w razie kolizji??.

Proszę o wasze porady i odpowiedzi na moje dylematy (które wybrać i na co zwrócić uwagę co z tymi modyfikacjami silnika itp), będę bardzo wdzięczny. Sprawa jest pilna, gdyż ubezpieczenie musze wykupic lada chwila.
Ostanie pytanie, czy jak wykupie ubezpieczenie 16.11 to waznosc ubezpieczenia na miesiac liczy sie do 15 nastepnego miesiaca czy poprostu do 31.11 (czyli do konca aktualnego miesiaca)???

Pozatym nie chciałbym wydawać zbyt wiele na ubezpieczenie, gdyż aktualnie kiepsko u mnie z kasa.

Prosiłbym również pozostawić wiadomość na gg:8861470 kto nie ma konta na ncl

Wielkie Dzięki





Temat: Ceny sprzetu z USA - na przykladzie BEST KITEBOARING USA
Panowie co do zakupów w USA to przerobiłem to kupujac w angli
Moze nie byly to kajty , ale sprzet do holowania za motorowka i wygladalo to nastepujaca
Towar kosztował 50GBP (przeliczone z USD)l po wylądowaniu w UK kosztował 72 GBP
Na cene skaldala sie cena za przesyłke 90kg do tego VAT od towaru + transportu. 3 dni!!!!!!
Do obliczenia cla bierze sie pod uwagę wartosc towaru + cena transportu + cena ubezpieczenia - nastepnie oblicza sie VAT od wszystkiego w UK 17,5% i od calosci liczy sie CLO 2,4%
Czy sie opalca chyba tak , bo w UK od sprzedawcy moglem to samo kupic za 120GBP
Problem zaczyna sie , gdy chcialem przeslac to bezposrednio do polski niedosc ze wyzszy VAT to przesyłka 2 X drozsza. Wiec wysłalem kurierem z UK nie wyszlo drogo.
To jest jeden przypadek

Drugi kupiłem 3 szt latawki RHombusa w Kanadzie , nie zaplacilem cła - dlaczego bo przyszło zwykła poczta i oznaczono towar jako prezent, Pozniej kupilem Venoma w HongKongu i co? zaplacilem clo i podatki , dlaczego bo przyszlo kurierem mialo wypasione ubezpieczenie / 52GBP podatkow i cla
Wszystko bylo sprowadzone na teren UK , w PL powinno byc podobnie , gdyz stawki celne sa takie same.
Jesli kupicie nowy sprzet ze sklepu , napewno mozecie sie liczyc z VATEM i clem , jezeli na ebayu - poproscie sprzedawce o oznaczenie sprzetu jako uzywany i prezent - jest szansa , ze was nie skasuja.

Sprawa druga to taka , ze sprzedawcy w Polsce wcale nie sprzedaja taniej niz na zachodzie , co wiecej nawet drozej - wynika to z porabanego rynku w PL
W tym ..... kraju ceny sa takie jak na dzikim zachodzie a nawet wyzsze, koszty prowadzenia dzialalnosci i zycia.
Ale fakt jest faktem , ze przedstawiciele w PL biora wiecej niz ci sami na zachodzie europy - SAM TEZ tak robie!!!!

Jako ciekawostke to podam , ze opisywany sprzecik w chinach kosztuje 10GBP - tylko musialbym kupic 1000 szt - sprzedawał bym to 10 lat i jeszcze bym nie sprzedał - to wiadomosc sprawdzona!!!





Temat: Lancer Sportback
Co do tego oleju to fakt, przy 1,5k kilometrów wymiana, ja dokładnie tak zrobie, robiłem tak w poprzednich autach (nissan) i wszystko było później OK. a co do oleju to wszystkie auta jeździły na Castrolu, zastanawiam się nad Castrol Edge

a co do olejów, to proponuje kupić we własnym zakresie i jechać do serwisu na tą wymianę przy 1,5k kilometrów i tyle, filtry oni maja tylko olej swój bo wiadomo co wlewają (zapewne można patrzeć na ręce)

Co do czujników to też domówiłem tzn dali mi do ceny bo na lakierze mi nie zależało (chciałem biały bo mi do szczęścia kolor nie potrzebny - auto ma być do jazdy) ale skończyło się na tym że białych już nie ma a będą w marcu i ten tego tamtego wziąłem w końcu czarną perełkę i przyciemniane szyby, sedan oczywiście, sportbck jakoś do mnie nie przemówił

Co do miejsca za kierownicą - ból jak cholera że nie ma kierownicy regulowanej we wszystkich płaszczyznach, tylko góra, dół :/ wysoki jestem i to by bardzo pomogło ale zegary i przód auta no i calkiem niezły dźwięk przy zejściu z 4 na 3ci bieg i gaz do 6tys mmmm

za wszystko inne zapłaci lesingodawca wrażenia bezcenne.

co do ubezpieczenia, pronowano mi z EFL leasing w PZU za 2700zł, zrobiłem prywatnie przez agenta u którego cała rodzina ma auta, mam 50% zniżek tak więc, ogólnie przyjmuje się że ubezpieczenie to od 4-5.25% auta, więc jak policzyłem to szok w cenie ubezpieczenia przez EFL na rok mam 2 lata prywatnie.

AAAAAAA pamiętajcie że jeżeli leasingodawca daje ubezpieczenie to często jest tak, że ubezpieczenie jest na niego i wam nie przybywa zniżek za bezszkodową jazdę, dlatego ja to robie w prywatnym zakresie i wliczają się moje zniżki nabyte w UK bo tam mieszkałem przez ostatnie kilka lat (prawie 5). Jeżeli macie znizki polecam popytać się agentów/brokerów ubezpieczeniowych co wyjdzie taniej.

A co do auta, czujniki parkowania w sedanie to rzecz święta, w passacie nie miałem a jak chciałem zamontować to mi auto ukradli

życie,

Pozdrawiam



Temat: Telefonik do Polski za 1p?
sote="nykusia"]
cóż mogę powiedzieć? jeśli to się powtórzy daj znać... czasami dużą winę ponosi internet, który lubi sobie zanikać a w szczególności na tych modemikach bezprzewodowych z orange, 3-ki i tym podobnym a jak zanika necik to ciężko coś wysłać... a tak apropo to nie polecam 3eczki... jeśli chodzi o internecik - działa fatalnie!
hej jezeli chodzi o tanie dzwonienie do polski to ja sciagnelam VoipDiscount super sprawa 300dni gratis wszedzie na stacjonarne pozdrawiam,a mam prosbe jakbys cos wiedzial na temat samozatrudnienia w uk to prosze o pomoc dziekuje [/quote]

o SAMOZATRUDNIENIU, conieco...
Podstawowa decyzja jest wybranie profilu naszej dzialanosci. Nalezy pamietac, ze niektóre zawody wymagaja spec,brytyjskich uprawnien np. elektr.,gazowych. Bezplatne porady na wszelkie tematy (nawet znalezienie lokalu):
Business Advice Centre, Business Link lub w wydzialach urzedów miejskich np. Business Strating-Up lib Development and Enterprise.

RAZEM czy OSOBNO?
Jesli chcemy prowadzic firme samodzielnie, rozpoczynamy dzialalnosc jako sole trader. Jesli mamy partnera jako partnership. Mozemy zalozyc równiez spólke z ograniczona odpowiedzialnoscia limited company.

REJESTRACJA.
Na zarejestrowanie rozpoczetej dzialalnosci mamy 3 m-ce. Calosci rejestracji firmy dokonuje sie w HM Revenue & Customs. Mozna to zrobic telefonicznie pod specjalnym nr tel. Helpline for the Newly Self-Employed: 0856 915 4515.
Rejestracji mozna tez dokonac na drukach SE1 dostepnych w placówkach HM Revenue & Customs, lub ze strony internetowej: wwwhmrc.gov.uk/startingup
Druk wypelnia sie w jednym egzemplarzu i odsyla pod wskazany na druku adres lub oddaje sie w dowolnym urzedzie HM...
Na druku SE1 mozemy równiez poprosic o przeslanie dodatkowych inf. zaznaczajac odpowiednie pola.
Osoby planujace zalozenie firmy w sektorze budowlanym (Construction Industry) musza byc zarejestrowane w programie: HM Revenue & Customs Construction Industry scheme (tel.info - CIS Helpline: 0845 366 7899).

UBEZPIECZENIE.
W roku podatkowym 2008-2009 tygodniowa skladka na ubezpieczenie wynosi ÂŁ2,30. Najwygodniejszym sposobem oplacania jej jest zlecenie platnosci Direct Debit miesiecznej (platnej co 4 lub 5 tygodni)
Dalsze szczególy (za duzo ich rozmiarowo jak na forum) - pytac mnie, smialo .
Np. Rachunek bankowy, ksiegowosc, rozliczenie roczne...

Korzystalem (i korzystam nadal ) z artykulu Elzbiety Slebzak w: Polish Zone, Wydanie / Kwiecien 2007.

POWODZENIA. Bawcie sie, i... zarabiajcie



Temat: SENSOWNE ROZWIĄZANIA PODATKOWE dla INWESTORÓW=OPTYMALIZACJA
Trzeba dodać inny plus. Przy założeniu firmy w UK płacimy miesięczne składki w wysokości 9,5 funta miesięcznie ( coś koło tego ) na ubezpieczenie zdrowotne a nie jak w PL 224zł za ubezpieczanie i kilometrowe kolejki, oraz z tego co wiem reszta opłaty do ZUS odpada ( tu muszę sprawdzić jak to wygląda )

Od 1 maja 2004 roku przemieszczając się po krajach Unii Europejskiej Polacy mogą korzystać ze świadczeń zdrowotnych, na takich samych zasadach jak obywatele Unii i odwrotnie. Zgodnie z wytycznymi prawa europejskiego "każdy ubezpieczony obywatel, przebywający poza granicami swojego kraju, zachowuje prawo do korzystania z opieki zdrowotnej na terytorium całej Unii". Prościej mówiąc prawo do opieki zdrowotnej "podróżuje" razem z nim.

Jak jesteśmy ubezpieczeni w Wielkiej Brytanii, to właściwy formularz potwierdzający ubezpieczenie zdrowotne musimy uzyskać w kraju, w którym podlega ubezpieczeniu (Anglii), aby go przedstawić w Polsce w razie ewentualnego korzystania usług medycznych.

Osoby podlegające ubezpieczeniu w jednym z państw członkowskich, korzystając ze świadczeń zdrowotnych w innym kraju mają prawo do opieki zdrowotnej w takim samym zakresie w jakim przysługuje ona obywatelowi kraju, w którym się leczą. Unia Europejska pozostawia w kompetencjach każdego państwa członkowskiego organizację systemu opieki zdrowotnej, określenie dostępności oraz zakresu świadczeń zdrowotnych.

Należy w tym miejscu dodać, iż dostępność do świadczeń zdrowotnych za granicą podlega pewnym ograniczeniom:

w przypadku pobytów czasowych, w tym turystycznych obywatele poszczególnych państw Unii Europejskiej przebywając na terytorium innego państwa Wspólnoty mają prawo do świadczeń zdrowotnych wyłącznie w nagłych przypadkach (np. wypadki, nagłe zachorowania). Zastrzeżenie to nie dotyczy emerytów i rencistów, którym przysługuje prawo do wszystkich świadczeń.

w przypadku ubiegania się o świadczenie medyczne za granicą na koszt własnego ubezpieczyciela musimy najpierw uzyskać zgodę instytucji, w której jesteśmy ubezpieczeni.

Plus do tego radzę wykupić prywatne ubezpieczenie w którymś z prywatnych firm, bez kolejek i niemal wszystko od ręki i wyjdzie taniej.



Temat: 1
[quote="blanker666"]" jedynie blacha i lakier do roboty,"

dobre ;) to zes teraz dowalil do pieca ;)
jedynie ;)

raczej szukaj auta z dobra buda i lakierem - bo to sa najwieksze koszty remontu samochodu...
silnik to pikus w porownaniu...[/quote]

Widzisz, tutaj nie chodzi o koszty co o poziom zlozonosci elementu - lakier i tak chce zmieniac, blacha to zaden problem wlasciwie - dopoki jest zdrowa i bez wzerow (docelowo takiego auta szukam). A z silnikiem moge miec wieksze problemy - chociazby z powodu malej dostepnosci czesci do tych wozow.

[quote]no i szukaj czlowieka ktory sie zajmuje sprowadzaniem DOBRYCH aut z usa - sprawwdz vin przez carfax - tylko nie wiem czy ta baza obejmuje klasyki z lat 60 /70

bo na handel z ju es ej sprowadza sie same trupy....
po powodziach i powaznych wypadkach - widziales kiedys co przyplywa z usa do portu w gdyni ?
nie chcesz tego widziec.
pozdro i udanego zakupu,
ps. nie licz na male koszty takiej imprezy ...
i nie mowie tu o eksploatacji.[/quote]

Na razie rozgladam sie po UK. Dlaczego? Bo bedzie DUZO taniej - nie ma cla, poza tym anglicy pozbywaja sie tych wozow nawet w swietnym stanie za mala kase, bo maja tam cholernie wysokie ubezpieczenie na samochody z kierownica po lewej stronie. Na przyklad calkiem niedawno sprzedal sie Camaro rocznik 1978 na silniku 4.1 za lekko ponad 1000 funtow, co jest cena absurdalnie niska, nawet jak za woz w kiepskim stanie - ten byl w nawet niezlym. Z USA sprowadzenie takiego wozu to wiekszy problem - nie ma kto go dla mnie obejrzec (w UK mam wielu znajomych), do tego wszystkie oplaty ktore niemal podwajaja cene samochodu...

Od razu mowie tez ze nie zalezy mi na wpakowaniu w woz grubych milionow i doprowadzeniu go do stanu kolekcjonerskiego. Chce go doprowadzic do swietnego stanu wizualnego i technicznego, bez zbednych fanaberii - ten samochod ma jezdzic. Oczywiscie nie zamierzam na tym oszczedzac, ale z tego co widze to nie bedzie to jakos przerazajaco drogie.

Anyway, jeden woz z UK mam wlasnie na oku, problem z tym ze kasa bedzie dopiero za jakis czas... Kwestia dogadania sie z wlascicielem i sprowadzenia tego do PL (odpada opcja zeby pojechac tam i wrocic samochodem z wiadomych wzgledow ;) ). Potem juz z gorki i czysta zabawa ;).



Temat: Gdzie najkorzystniej przenieść firmę?
to zależy jakiego typu działalność macie, można na przykład handlować czymś na allegro, klient płaci pay palem pieniążki idą na konto w uk a ty wystawiasz im fakturke z 17,5% angielskim vatem, no chyba że jest eu vat numer.
to samo dotyczy usług powiedzmy niestacjonarnych, na przykład warsztat samochodowy raczej odpada, tutaj firma zarabia i podatkuje wszystko w polsce...
ale działa to np w przypadku transportu...
są dwie formy :samozatrudnienie - self emplyment lub sole trader, czyli jak u nas odbpowiadasz swym majatkiem, rejestracja to wysłanie 1 papierka do urzedu skarbowego, i najpóźniej 3 miesiące po rozpoczęciu działalności, w pl juz byś 5 razy dożywocie pewnie dostał... ;)
opłacasz te 2,1 funta tygodniowo minimalnego ubezpieczenia i po roku rozliczasz sie z fiskusem, progi są dość wysoko zarówno jeśli chodzi o podatek dochodowy jak i vat,
2:można też od razu założyć spółke ltd, czyli odpowiednik naszej sp. z o.o. będąc w uk na stałe załatwisz formalności sam, nie jest to jakoś skomplikowane, koszty tez niskie, za to masz troche bezpieczeństwa bo odpowiadasz ino do kwoty majatku spółki. minimalny kapitał to 1 funt czyli ok 5 zł czyli 10000 razy mniej niż w pl...
poszukaj w necie bo mi sie nie chce za bardzo pisać tyle...
poza tym jest wiele firm co sie tym zajmują nawet nigdy do angli nie bedziesz musiał jechać, widziałem juz ceny 49,- euro czyli ok 200 zł, za całą rejestracje spółki łącznie z adresem w centrum londynu i secretary i to juz na zawsze... ostatnio patrzyłem to najtańsza oferta była za 190, - euro... c w sumie nie jest aż tak dużo, ma sie wtedy spółke ltd, można wtedy otwierać na całym swiecie oddziały nawet w polsce i nie potrzeba nawet tych 50000 zł kapitału poniewaz to jest tylko oddział a nie niezależna firma, wtedy można sobie naprzykład transferowac zyski wte i we wte jak akuratnie taniej wychodzi...



Temat: Praca w Birmingham
to i ja wtrace swoje 3 grosze
przyjechalismy (2 osoby) tu rok temu- w lipcu, z 400 funtami w kieszeni. szukalismy pracy przez 3 tygodnie i nic, susza.. nagle w centrum miasta bylo to ogloszenie w oknie i w ciagu 3 dni jedno z nas juz pracowalo.
ze swojego doswiadczenia powiem ze bez numeru ubezpieczenia jest dosc ciezko znalezc jakakolwiek prace legalna; konto w banku to drobiazg, WRS to samo. w ciagu tych 3 tygodni zostawilem ponad setke cv ale pisanych odrecznie.. co na pewno zniechecilo przyszlych pracodawcow- no coz- nie mialem wtedy dostepu do kompa:) do tego mnostwo aplication forms itp gdzie wymagali NIN.
osobiscie uwazam ze w wakacje sa raczej malo srednie szanse na prace- nie mowie o samej liczbie stanowisk ale o konkurencji.
prace jako takie do sprzatania latwo znalezc w job centre ale tu z kolei tez wymagaja tego NINu
na poczatek przyjezdzajacym radze przywiezc tak uzo kasy jak to mozliwe- powiem ok. 500L zeby jakos przezyc te 3-4 tyg szukania (jak bylo w moim przypadku) i w razie czego miec na bilet powrotny (czego nikomu nie zycze:)). poszukajcie taniego pokoju- za ok. 60-70L na tydzien na pewno znajdziecie cos fajnego(gazeta Bargain Pages wychodzi w kazdy wtorek i piatek). unikajcie dzielnic jak Alum Rock, Saltley, Handsworth i okolice Soho Road- to sa dzielnice czarnoskorych lub Hindusow a wiec bardziej niebezpieczne. nie polegajcie tylko na centrum!- wsiadzcie w bus bylejaki i wysiadzcie byle gdzie- a moze sie poszczesci:)
nie polegajcie na agencjach: z doswiaczenia wiem ze nie przyjma waszych cv chyba ze macie rok lub poltora doswiadczenia w pracy w UK. chodzilismy po centrum po agencjach 3 dni i wszedzie mowili to samo- cv przyjeli tylko w 1 agencji..
no nie wiem co jeszcze dopisac.
jak macie pytania to walcie na mail lukaas85@yahoo.co.uk
powodzenia



Temat: Jak to wygląda z kosztami?
Nie ma raczej akademików na obrzeżach (Imperial ma coś najdalej w Ealing, UCL wszystkie w granicach 2 strefy, najdalej od uni w Kentish Town i w okolicach Victorii, Kings też się mieści w 2 strefie, nie wiem, jak LSE). Jeśli chodzi o porównanie kosztów, to moja koleżanka w Southampton za en suite (pokój z łazienką) w akademiku 10 minut spacerkiem od uni, super standard płaciła koło 65 funtów, a ja za akademik 10 minut metrem + 15 minut drogi ewentualnie 25 minut autobusem, niewyremontowany i z shared bathroom płaciłam 86 funtów i to było tanio, większość akademików jest między 90-120 funtów z pojedynczy pokój, ale nie en suite.
Odradzam wynajmowanie mieszkania na pierwszym roku, ale północny Londyn w granicach 2 strefy to ogólnie koszty między 85 a 110 funtów za pokój w mieszkaniu z 4 sypialniami bez rachunków, rachunki to kolejne 20-30 funtów miesięcznie, z tym, że poza internetem płacone raz na kwartał.
W Londynie (tak jak w reszcie UK) jeśli mieszkasz z samymi studentami full-time nie płacisz council tax, ale trzeba iść do councilu i to załatwić, inaczej przyślą rachunek.
Odpuść sobie mieszkanie na obrzeżach, raz, że transport wyjdzie Ci drożej, niż różnica w kosztach mieszkania albo bardzo porównywalnie, dwa, że dostanie się do centrum z 3 strefy to już masakra, cokolwiek dalej oznacza, że nie będzie Cię na połowie wykładów, a w weekend prawdopodobnie zostaniesz odcięty od świata przez TfL. Londyn jest specyficzny, samochód w szeroko pojętym centrum się zupełnie nie sprawdza (rozważałam tą opcję- angielskie ubezpieczenie to koszt rzędu 1000 funtów na rok, a nawet jeśli jeździsz na polskim, to w centrum zaparkowanie graniczy z cudem i kosztuje bardzo dużo, do tego dochodzi congestion charge i korki), a system transportu publicznego jest ogólnie kiepskim żartem (nie przykładaj wrażenia turystycznego do codzienności, jak jesteś na wycieczce, nigdzie się nie spieszysz, jak musisz zdążyć na wykład na 9, wstajesz rano 40 minut wcześniej i czekasz wieki na peronie zanim się wciśniesz do metra bo jest tak wypchane, a przy odrobinie szczęścia ktoś się rzuci pod pociąg, metro zawieszą i będziesz musiał jechać dookoła albo autobusem).
To jest super miejsce do studiowania, ale trzeba się liczyć z kosztami, zaoszczędzić da się na transporcie jeżdżąc rowerem, jeśli się nie boisz szalonych kierowców autobusów, i to praktycznie tyle. Londyn wychodzi duuużo drożej niż reszta UK, bo mieszkania są drogie, transport też i drożeje co roku, plus statystycznie ceny w sklepach są wyższe.




Temat: Polska to kure...sko zacofany kraj
Cytat: Trafiłem głównie na zachodni i północny Manchester, same slumsy i takie też kluby

Takie kluby są najlepsze, tam rodzą się prawdziwe talenty. Podejrzewam, że Manchester (i może Edynburg) będą po Londynie drugimi najdroższymi miastami w UK, więc zdaję sobie sprawę, że koszty treningów będą nieco wyższe niż w trochę biedniejszym regionie północnej Anglii, gdzie przebywałem. Pierwszym klubem na jaki w ogóle natrafiłem było to coś w rodzaju MMA, przy czym nie była to żadna renoma. Licząc opłatę wpisową, ubezpieczenie i składkę za piewszy miesiąc policzyłem, że musiałbym wybulić na dzień dobry około 100 funtów. Ale pomyślałem, że to chyba coś nie tak i rozglądałem się dalej. Szybko zorientowałem się, że można znacznie taniej i też dobrze. Chociaż byłem też przyzwyczajony do płacenia za miesiąc z góry, to szybko przyzwyczaiłem się do noszenia drobnych na trening.

A poziom sportu jest maksymalnie zróżnicowany. Od totalnej rekreakcji poprzez solidny amatorski poziom, aż po wysoki wyczyn. System szkolenia i selekcji sportowej jest tutaj o wiele bardziej dopracowany i dofinansowany, przez co marnuje się im znacznie mniej talentów niż nam. Praktycznie od rozpoczęcia treningów płacisz (właściwie to rodzice płacą) i pokrywają większość kosztów, ale na pewnym etapie przestajesz martwić się o pieniądze. Sytuacja, gdy członek kadry olimpijskiej w boksie musi stać na bramce, bo nie potrafi utrzymać rodziny ze stypendium byłaby w UK nie do pomyślenia. Generalnie na początku może i wskazany jest pewien niedobór (zazwyczaj największą motywację do osiągania sukcesów sportowych mają dzieci rodziców niezamożnych lub wręcz biednych), ale na pewnym etapie zawodnik nie powinien martwić się już o pieniądze. Inaczej przestanie trenować, a zacznie zarabiać.

Przyznam też, że można spotkać trenerów boksu nie mających o metodyce treningu praktycznie żadnego pojęcia. Niektórzy z nich może i byli nienajgorszymi siepaczami, ale zawodnicy przygotowywani przez nich na ring byliby prawdziwymi owieczkami na rzeź. Z drugiej strony, tutaj też występuje ogromne zróżnicowanie. Są trenerzy-siepacze są trenerzy geniusze, jak w każdej dyscyplinie. Chociaż zawsze uważałem radziecką metodykę treningu za bardziej rozwiniętą i doskonalszą od zachodniej.



Temat: W co zainwestowac ?

to nie sa powypadkowe ze szrotwo, tylko takie ktore braly udzial w delikatnych stluczkach. poza tym jezeli nie powiesz, a pozniej sie dowie, mozesz miec klopoty, ze go oszukales. a tak wszystko jest jak trzeba. dodam, ze latwiej odkupic takie auto od firmy, bo ta nie bawi sie w naprawy tylko dostaje w zamian nowe (tak mialem w 2 przypadkach). wiecej nie powiem. zaden kant, zadna lipa, prosze nie doszukiwac sie jakis pulapek.

Jezeli mowisz o autach firmowych to 90% takich aut jest w lease. Jednym z warunkow lease jest oczywiscie ubezpieczenie. Jezeli auto bierze udzial w stluczce sa dwie mozliwosci, albo auto wraca do dealera, albo jest naprawione, auta w lease nie da sie sprzedac, chyba ze splacisz reszte jego oryginalnej wartosci. Kupilem takie auto od mojej firmy, bylo 3 lata w lease, doplacilem jedynie reszte wartosci samochodu.

Jezeli jest to mala sluczka, czyli tak jak mowisz wnieciony blotnik, czy zderzak a wnetrze cale to koszty naprawy dla dealera sa smieszne i nie wierze przez sekunde ze dealer sprzeda samochod za pol ceny rynkowej.

Inna opcja pozyskania taniego auta w UK sa aukcje zajetych powypadkowych aut. Te zazwyczaj sa oblegane przez malych dealerow, znam jednego ktory kupuje takie auta, remontuje tu na miejscu i sprzedaje. Slabo na tym wychodzi bo nikt stluczek nie chce brac.

Caly pomysl wydaje mi sie strasznie naciagany, przypadkowy i prawdopodobienscto zarobienia funta na czysto zdaje sie byc czystym szczesciem. Investycja to nie jest, jako praca byc moze ale bardzo niepewny zarobek i sporo trzeba zainwestowac.

Jezeli komus to odpowiada to owszem powodzenia, jednak nie jest to investycja w ktora kazdy moze sie pobawic - wlozyc tysiac funtow raz i zobaczyc ekstra setke na koniec roku bez zadnego udzialu i wysilku.

Nie doszukuje sie pulapek, wytykam jedynie slabe punkty tej "inwestycji".



Temat: witam po raz pierwszy

Każdy mówi, że trzeba walczyc z łapówkarstwem. Ciekawy jestem ile osób zatrzymanych na wykroczeniu przekroczenia prędkości przyznało się do winy i przyjęło mandat zamiast modlić sie "aby wziął, aby wziął". Wiem że w Angli nawet człowiek o tym nie myśli, po prostu za złamanie przepisów musi ponieśc karę , ale w Polsce zawsze można się wykręcić. Więc każdy sie wykręca jak może z odpowiedzialności, z podatków, ze wszystkiego co możliwe. i każdy później psioczy że w tej Polske źle.

tak w tej kwesti to prawda dodam tylko z wlasnego podworka ze za brak ubezpieczenia zaplacilem 2 krotna wartosc samochodu i co dziwne policjant byl rzeczowy i z usmiechem rozstalismy sie na drodze a ja pozostalem z kwitami i nie bylo gowninego umoralniania poprostu moja wina i zaplacilem i wiem ile to kosztuje

co do mlodych ludzi wiesz co sie tutaj dzieje tutaj polowa spoleczenstwa maszeruje po podstawowce do pracy ,klna jak szewcy ,pija ,a 17 latka z 2 dzieci to zadna rewelacja tylkon ....na zasadzie przykladu policjanta nie ma wybacz chcesz zyc idz do pracy ,naruszyles prawo plac lub inna forma kary.ijeszcze jeden przyklad kumpel wyladowal w szpitalu nerki i watroba -polak-woda i tanie wina ,leczenie absolutnie z za darmo 3 miesuiace badan i szpitali -komisja lekarska ktoregos dnia zlozyla mu propozycje ze oni mu oplaca przelot do polski zeby wrocil bo oni nie potrzebuja bezproduktywnych osob w UK lub wreczyli mu adres do opieki spolecznej zeby sie tam udal po pomoc ....
to tylko kilka przykladow ale to naprawde wielka szkola zycia i jak ktos wyjechal to wie o czym mowie od 90 roku jezdzilem po calej europie i mialem okazje obserwowac ludzi w innych krajach i takiego rozpasania jak w polsce nie ma to przykre naprawde smutne i co mozna zrobic?
mozna wlasnie walczyc malymi kroczkami tylko czy nam - wam zycia starczy??
pamietajmy ze mlodziez ktora opisujesz wyzej a nie jest jej malo co zrobi ? w 60% nic albo wyjedzie albo rzeczywistoisc ich pochlonie
bardzo uwaznie przeczytam forum co sie wydazylo i bede staral sie to opisac i wyciaggnac wnioski na ten temat i prosze moze o pomoc zeby bylo na skroty w jakim dziale moge szukac wszystkich informacvji
pozdrawiam ac3



Temat: Zabobonny kraj
Znowu wtrącę swoje 5 groszy.
W biblii jest to fajnie ujęte. Są dwa ciekawe fragmenty, które postaram się opisać. Pierwsze to godny jest robotnik swojego wynagrodzenia, a drugie to że człowiek musi mieć (w kontekście zarobku) tyle, by starczyło mu na wszystko co potrzebne i tyle by nie musiał kraść. Prawda jest taka, że obłęd bierze na myśl o najniższym wynagrodzeniu w Polsce. Nie wiem kto je ustala i na jakiej podstawie, bo to nie daje minimum socjalnego. Fajnie by było jak by ci którzy to ustalają i wyliczają (zdaje się że GUS i że jest to 37% średniego wynagrodzenia, a może mi się z bezrobotnym pomyliło. Nie wiem, na szczęście nie mieszkam w Polsce.) niech przeżyją rok za taką stawkę. Jednak miliony ludzi wstaje i idzie tyrać i wiąże koniec z końcem. Nie stać mnie na życie w Polsce, niestety. Co znaczy płaca minimalna w Anglii? A to, że: masz z wypłaty na etat czyli 37,5h móc się utrzymać, nie prosząc o dalszą pomoc państwa. Ma to starczyć na wynajęcie i utrzymanie domu. Oczywiście cena domu jest adekwatna do ilości izb, a samemu raczej wynajmuje się pokój. Masz mieć na pełne wyżywienie. Nie jest to tanie jeśli się stołujesz gdzieś po knajpach, ale całkowicie się udaje gotując samemu. Masz mieć na podstawowe rozrywki i to też się udaje. Małe przeliczenie.
37,5h przy najniższej stawce (było 5,52 a od 1 X wzrosła o 0,21 funta) - podatek (tax) i ubezpieczenie (National Insurance) daje około 175 funtów na rękę.
Przykładowe ceny w UK.
Tygodniowe wynajęcie pokoju 45-70 funtów.
Dojazdy do pracy 8-20.
Wyżywienie 35-70.
Internet, licencja TV, telefon itp 5-20.
4pak piwa 2-4 funtów
No cóż, tu zasada biblijna ma zastosowanie.
Ale tyle o tym, zeszliśmy z tematu. Miały byś zabobony



Temat: przeprowadzka z UK na Jersey
Co do przeprowadzki z UK na wyspę - to mogę pisać o tym eseje ...jest to wbrew pozorom wykonalne, wiąże się jednak z rozpoczynaniem praktycznie wszystkiego od nowa. Wiem z autopsji - przeprowadziliśmy się we wrześniu...otóż mój cudowny szef tak mnie kusił, że pomyślałam - czemu nie? no i jesteśmy. A teraz odpowiedzi na twoje pytania zoltan:

1.co do konta bankowego - jestem również szczęśliwym posiadaczem konta w HSBC - założonego w UK. Otóż na Twoje szczęście jest to jeden z niewielu banków - o ile nie jedyny, w którym możesz zatrzymać swoje konto. Nie musisz go absolutnie zamykać w UK. Jedyna zmiana - to zmiana adresu - i nie możesz tego zrobić w UK - po prostu maszerujesz do HSBC na Jersey - wype,łniasz banalny świstek zmieniający Twój dotychczasowy adres - i tyle. Nie wymagają żadnego potwierdzenia adresu ani nic. Bank odsyła ten świstek do Anglii i tam dopiero zmieniają Ci adres - od tej pory Twoje rozliczenia i wszelkie informacje będą do Ciebie wysyłane z UK.

2. co do telefonu - zapomnij o O2. Też miałam w UK, niestety pożegnałąm się na zawsze. Po przyjeździe na wyspę masz póki co do wyboru dwie sieci - Jersey telecom oraz działąjącą od pół roku SURE - ta druga ma kiepski zasięg - zwłaszcza jak jedziesz gdzieś dalej w głąb wyspy. jej atutem są jednak tanie połączenia do polski - 3 pensy za min. nie wiem jak długo ta oferta się utrzyam - bo to niby promocja - ale póki co chłopacy z Sura powiedzieli ze do końća czerwca. Aha no i wszyscy czekamy na otwarcie nowej sieci - połączenei Vodafona z Air-cośtam. Niby ma być jeszcze tańsza...hmmm...zobaczymy. Co do linii domowej - tylko jedna firma tym dysponuje - zapomnij o BT - Jersey Telecom - nowy numer, nowa umowa, nowe - z pewnością trochę wyższe opłaty - choć nie dam głowy - bo wykorzystuję telefon w pracy . Internet - ceny nie są tak promocyjne jak w UK. o ile się nie mylę podstawowy jest wydatkiem ok 15 funtów miesięcznie - ale nie chcę skłamać. i tu także dominującym dostawcą jest Jersey Telecom. choć są inne firmy również.

3.co tam dalej? ach tak...Twój National Insurance Number możesz chować głęboko do portfela. Tu na nic się nie przyda. Pierwsze co robisz to maszerujesz do Social Security i na miejscu - podając adres zamieszkania + dane pracodawcy - wszystko ustnie - nie trzeba żadnych potwerdzeń - drukują Ci Twoją karte z numerem- na który będą odprowadzane Twoje składki - w wysokości 6% od zarobków. PO pół roku pobytu na wyspie - co zostanie oczywiście sprawdzone przez pana w systemie masz prawo ubiegać się o tzw. Health Card. Uprawnia Cię ona do zniżki w przypadku kożystania z opieki medycznej. Zasadniczo opieka jest płatna - nie ma tu nic za darmo - podstawowa ok. 10 minutowa wizyta u lekarza kosztuje ok 25-27 funtów - oczywiście jak już posiadasz tą kartę. Jak jej nie masz płącisz 100% - czyli stawka się podwaja. więc lepiej nie choruj przez pierwsze pół roku

4. ten nieszczęsny samochód...otóż i my przyjechaliśmy autem - na blachach UK. Otóż z wjazdem nie ma najmniejszego problemu. Teoretycznie przez trzy miesiące możesz jeździć na blachach angielskich, po tym czasie powinienes dla świętego spokoju zmienic je na jersyjskie. Koszt nie jest mały - uzależniony jest bowiem od rocznika samochodu i pojemności silnika. Podstawowa opłata to oczywiście - cło. my za naszego nissana 1.8 z 1997 r zapłąciliśmy chyba 260 funtów. do tego blachy - chyba 15 funtów - ale nie dam sobie glowy uciąć. Do tego obowiązkowo musisz zmienić prawo jazdy - to znowu koszt ok. 25 funtów - i powrót do różówej książeczki - takiej jak wcześniej były w Polsce. Następnie czeka Cię wizyta w firmie ubezpieczeniowej - pracuje w nich troche polaków więc na pewno pomogą ci znależć odpowiednie - i w miarę tanie ubezpieczenie- po kilku dniach dostaniesz nalepkę, któą naklejasz na okno - i z tym jeździsz (tak jak tax w UK) Taxa tu nie ma. Nie są obowiązkowe również coroczne przeglądy samochodowe, więc jeżdzisz na włsne ryzyko.
przy okazji przy samochodzie - jak bedziesz szukał mieszkania to staraj się z miejscem parkingowym - parkingi są wszędzie płatne - jak będziesz dojeżdzal do pracy do centrum to miesiecznie jest to wydatek rzedu 88 funtow za parking.

5. mieszkania - cena po jakimś czasie wydaje ci się już calkiem normalna - i nie narzekasz- z reguły za studio z lazienka na zewnatrz ok 135 funtow. Możesz trafic jednak lepiej, ceny jednak idą w górę, zwłaszcza w sezonie letnim - w związku z naplywem turystow i pracownikow sezonowych. Jest jednak drozej niz w UK- nie tylko jezeli chodzi o mieszkania, do których jest ograniczony dostęp wskutek obowiązku posiadania kwalifikacji (A-J, A-H), ale także jeżeli chodzi o zakupy w sklepach. Supermarkety na wyspie są 3 - coop, safeway oraz siec Checkers - a ich ceny w duzej mierze odbiegaja od cen angielskiego tesco. za Twoje 1300 funtow miesięcznie da się przeżyć, jednak spróbuj pogadać z szefem - że w związku z droższymi warunkami bytowymi na wyspie - CHCESZ PODWYŻKĘ!!! ...spróbować zawsze warto...

to chyba tyle. jak masz jeszcze jakieś pytania, chętnie odpowiem
pozdrawiam



Temat: Spolszczanie Anglika przeróbka anglika na wersje prawostroną

Jak dotąd, samochody z Wielkiej Brytanii były sprowadzane przede wszystkim na części - właśnie z powodu kosztów i trudności technicznych przeróbki na ruch prawostronny. Oprócz rzeczy oczywistych, jak kierownica, pedały, no i cała deska rozdzielcza (uchwyty, cięgła, etc.), dochodzą jeszcze inne, a drogie lub kłopotliwe - wiązki elektryczne (wymiana droga, przeróbka trudna), drzwi przednie (w Phase 2 sterowanie lusterkami i szybami jest na drzwiach kierowcy - w UK po prawej stronie!), wycieraczki przedniej szyby, reflektory. Wątpię, czy zmieścisz się w 5 tys. za przeróbkę - raczej pomnożyłbym to przynajmniej przez dwa.
Poza tym, używane samochody w UKtanie, ale dopiero, gdy mają problem z przejściem kontroli technicznej, a to może zwiastować kolejne wydatki.

Nie tak do końca - w Wielkiej Brytanii wszelkie naprawy blacharskie kosztuja niewyobrażalne pieniadze,tak że nawet w przypadku stosunkowo niewielkich "obrażeń" czasem bardziej opłaca sie sprzedac auto niż go naprawiać,poza tym podejście do samochodu jest jednak troche inne niz u nas - mozna powiedzieć że tam nie "zwyczaju" napraw auta po jakimś crashu - no cóż dobrobyt.
Troche sie orientuje w grzebaniu przy autach i powiem że kierownice najczesciej mozna przełożyć,pedały też,wymienia sie tylko ich mocowanie,deske rozdzielczą i zegary trzeba wymienić - na używane oczywiście,bo nówki podnosza koszty i to bardzo,wiązki elektryczne - fakt cięzka sprawa - nie wymienia sie - trzeba poswiecić ze 2 dni na ich posztukowanie - prawie zawsze sie udaje. Lusterka i sterowanie trzeba wymienic - no chyba że sie je zablokuje na stałe - ale dzieki za takie rozwiazanie,wycieraczki też - no chyba że znajdzie sie ktoś zdolny co przerobi silniczek żeby hulał w druga strone. Reflektory też najczesciej sie wymienia - czasem najczesciej zdaje sie u aut francuskich wystarczy wymiana samych wkładów - w S40 mysle że trzeba wymienić - niedobrze jak sa to ksenony.
Firmy zajmujace sie sprowadzaniem takich aut maja najczesciej umowe z np. z firmami ubezpieczeniowymi stad tak korzystne oferty - spójrzcie tego auta nie zakwalifikujecie chyba jako złom -
http://www.kotarbamotors.com/pokaz.php?samochod_id=9555
no albo takie -
http://www.kotarbamotors.com/pokaz.php?samochod_id=9552
Mysle że przeróbka zmieści sie w 5-7 tys. i to czesci nie z giełdy - kradzionego nigdy nie używałem.
Jestem na etapie zastanawiania sie nad sensownościa takiego zakupu-ogladalem jeszcze np. Jeepy cherokee - tu już cena jest rewelacyjna-bez przeróbek ale z opłacona akcyzą (firma to załatwia) koszt takiego auta wychodzi 20-30 tys. taniej niż w Polsce - ten którego ogladałem miał wgnieciona maske i urwane lusterko-cena 20 tys. do negocjacji - tylko niestety silnik 4,0 - pali naprawde dużo,tak że jednak pozostane przy Volvo - wolałem wprawdzie te kanciaste,no ale trzeba iść z duchem czasu.
Sam bym sie przeróbka nie zajął - brak czasu,niektórych narzędzi - znam firme która zajmuje sie czymś takim od paru lat i na przerobione u nich autio można dostać rok pisemnej gwarancji.
No i poza tym w gre wchodzi tylko auto jeżdzace -po wykupieniu krajowego ubezpieczenia mozna chwile pojeździć takim anglikiem - ponoc jest ciekawie ......pozdr.



Temat: SAMOCHÓD W UK -polskie lub angielskie numery rej.
Kilka porad z zakresu co wolno a co nie i co si? op?aca.
B?d? uzupe?nia? ten temat stopniowo w miar? pyta?...

Na obcych blachach mo?na je?dzi? po UK max. 1 rok , z tym ?e nie liczy?bym na kontynuacj? zaraz po zako?czeniu tego roku. Na stronie DVLA jest wyra?nie powiedziane, ?e to posiadacz pojazdu jest odpowiedzialny za d?ugo?? jego u?ytkowania w UK i na nim spoczywa obowi?zek udowodnienia jak d?ugo tu jest. G?ównym dowodem jest bilet promowy, czy z tunelu, na którym jest data wjazdu/wyjazdu i numery rej.
Prosz? pami?ta?, ?e z punktach granicznych UK jest co? takiego jak ewidencja wszystkich pojazdów przekraczaj?cych t? granic?.
Mo?e nie od razu, ale co jaki? czas system jest przegl?dany przez Policj? i DVLA i wtedy nagle mo?e si? okaza?, ?e zdziwionemu Polakowi przyjdzie poczt? nakaz wywiezienia auta, ale z do??czonym mandatem karnym (do 1000 GBP)...
Je?li kto? przesadzi mo?e nawet wóz straci?, poniewa? jest on w tym momencie nielegalnie na terenie UK. A z nielega?kami to oni si? tu nie cackaj?.
Zapytacie zapewne: to od kiedy mo?na nalicza? kolejny rok?
Ano podobno po pó? roku, ale to nie jest sprecyzowane a? tak jasno.
Przyczyny s? dwie:
1. Anglii nie zale?y na posiadaniu w kraju obcych aut, które nie podlegaj? podatkowi road tax (czyli je?d?? za darmo po drogach, gdy inni p?ac? i zasilaj? bud?et).
2. Rynek ubezpieczeniowy i trudno?ci zwi?zane z ew. dochodzeniem roszcze? od polskiego ubezpieczyciela powoduj?, ?e pa?stwo brytyjskie ogranicza mo?liwo?? jazdy obcym ubezpieczonym za granic?.

Co do zakupu auta tutaj.
Jest tu sporo niez?ych aut, w atrakcyjnej cenie, ale roczniki 96-99 maj? du?e przebiegi. http://www.autotrader.co.uk
Zdecydowanie nie polecam kupowania wozu "od Araba" i jego ziomków oraz Cyganów- uchowaj Bo?e!. Dobrze obejrzyjcie lakier, bo tutejsi spece od lakierowania powypadkowego do najbieglejszych nie nale??.
Wszystko mo?e wygl?da? ?adnie (cho? i to rzadko?? bo oni nie dbaj? o auta wcale- lepiej da? im konia albo wielb??da) i ok., ale po jakim? czasie wyjd? "niespodzianki" typu uszkodzony immobiliser, przegrzany silnik...
Oczywi?cie nie cz?sto, ale tak bywa...
Zapomnijcie, ?e ludzie tutaj s? a? tacy uczciwi...
To mit.
W Anglii o cenie auta decyduje najpierw przebieg , dalej rocznik (rzadko ale s? starsze z ma?ym przebiegiem), wyposa?enie, stan body, service history. itd...

Co do ubezpieczenia.
Pyta?em policjantów o to jak z jazd? autem po?yczonym.
Odpowied?:
Na terenie UK autem mo?e kierowa? jedynie osoba na któr? wykupione jest ubezpieczenie!
Wiem co si? dzieje jak patrol stwierdzi co innego. Bior? wóz na parking policyjny i wal? mandat. Nie radz? ryzykowa?. Cho? oczywi?cie desperaci mog? spróbowa?, tu nie Polska ?e co wa?niejsza trasa gliny stoj?...

Jakby kto? nie wiedzia?: polskie (europejskie) prawo jazdy jest wa?ne w UK bezterminowo!

Co do kierowania wozem. Mia?em t? rzadk? mo?liwo?? ?e do niedawna posiada?em dwa auta z kierownicami po obydwu stronach tutaj. Mnie w sumie by?o oboj?tnie po której mam kó?ko, bo dla mnie równie dobrze mog?oby by? ono po ?rodku albo nawet w suficie, byle sz?o je?dzi?...
Po mie?cie nie bardzo powyprzedzasz, za? na autostradzie i tak masz min. dwa pasy ruchu.
Wi?c w sumie wi?kszy problem pojecha? na kontynent a zw?aszcza do Polski (gdzie jak wiadomo autostrad nie ma w?a?ciwie...) brytyjskim autem, bo wtedy wyprzedzanie dla chc?cych (i mog?cych) jecha? szybciej mo?e si? zmieni? w rodzaj rosyjskiej ruletki, jako ?e najlepsza widoczno?? do wyprzedzania jest ...na ?ukach i zakr?tach. Ale to trzeba mie? wytrenowane wraz z innymi umiej?tno?ciami oraz znajomo?ci? samego auta.

Co do kosztów: wielokrotni robi?em wyliczenia czy si? op?aca tu kupi? i wywie?? do Polski, przerobi? desk? i kierownic? a potem na tanim ubezpieczeniu i bez taxu poje?dzi? ten rok czasu...
Có?, w?a?nie si? nie op?aca za bardzo, no bo to tylko rok czasu, a przez ten rok nie zaoszcz?dzimy a? tyle na taxie i ubezpieczeniu, aby zrekompensowa? sobie koszt przerobienia pojazdu. Sednem sprawy jest koszt owej przeróbki. W dodatku jest to do?? nieprzewidywalne (wszystko zale?y po której stronie jest tzw. "wi?zka" przewodów el.)
A ten waha si? od 2500-10000PLN!
W skrajnym przypadku mo?e si? op?aci?, ale to i tak jest na krótki czas.
Kolejna rzecz to koszty serwisowania w UK.
Ja mam na to jeden sposób. Raz na rok jad? autem do Polski i tam robi? mu generalny przegl?d, wymieniam co trzeba, za? sam wóz kupuj? przed takim wyjazdem do Polski upewniaj?c si?, ?e bez problemu przejad? do kraju. Op?aca si?. Wychodzi 2-4 razy taniej ni? tu. Nie musz? dodawa? chyba, ?e mowa o wozie ma?o awaryjnym, przewidywalnym...

Jak kto? jeszcze b?dzie mia? jakie? sprawy motoryzacyjne a McLaren b?dzie zbyt zaj?ty, albo nie b?dzie pewien jakie regulacje prawne obowi?zuj?, polecam sw? pomoc.
Pozdrowienia dlo kieruj?cych - tych co szukaj? biegów w drzwiach te?!

W nast?pnym odcinku o problemach z ubezpieczeniem i taxem oraz MOT.



Temat: Rejestracja motoru z anglii
Kiedy? ktos na forum motocyklistów opisa?, jak sprowadza? moto. Wklejam ca?y tekst:

"Dobra ,widze ze teraz ja napisze w koncu sam tam sprzeta kupowalem. Ceny motocykli z reguly nie sa takie niskie. Wiekszosc ogloszen to motocykle z roznych salonow i komisow-a tam jak wiadomo ceny najnizsze nie sa. Za to dostajemy motocykl w ( z reguly) nienagannym stanie, praktycznie gotowy do sezonu, bardzo czesto z kilkumiesieczna gwarancja mechaniczna o raz gwarancja legalnosci pochodzenia. Druga grupa to motocykle z ogloszen prywatnych-ktorych jest dosc malo.Ceny sa tam duzo nizsze niz u handlarzy, a do tego mamy szanse poznac wlasciciela. Minusy to brak ww gwarancji. Trzecia to motocykle z "salvage garage" -czyli motocykle po mniejszych ,lub iwekszych przejsciach. Mozna tam kupic zarowno motocykle do remontu, jak i po remoncie-charakteryzuja sie on z reguly duzo nizsza cena od ceny rynkowej. Znalezc tam mozna tez motocykle wziete w rozliczeniu ( taken in P/X), ktore sa z reguly dosc tanie. Co do cen-to nie nastawialbym sie raczej na przywiezienie motocykla za cene nizsza niz w Polsce(no chyba ze przywieziemy rozbitka), mozna natomiast za porownywalna cene do tego co zaplacimy u nas kupic moto w bardzo ladnym stanie(i z duzym prawdopodobienstwem ze nie bylo trafione). No jak znalezlismy juz sprzeta, to poprzedni wlasciciel wysyla dokumenty do DVLA(ichni urzad komunikacji), a my w ciagu bodajze dwoch tygodni dostajemy do domu dowod rejestracyjny z naszymi danymi poczta ,nie placac ani "pikacza" za to! Chcac wyeksportowac tego sprzeta z UK wysylamy taki maly odcinek z tegoz dowodu rejestracyjnego do DVLA i tyle. Co do ubezpieczenia-to najwiekszy problem! Ja jezdzilem tam bez ubezpieczenia przez dwa miechy(raz mialem spotkanie z policja, ale sie udalo). Problemem jest przede wszystkim cena. Za zwykle Third Party(nasze OC) chca kupe kasiory. A do tego nie bardzo chca ubezpieczac Polakow! Ja w dzien wyjazdu wykupilem ubezpieczenie w Norwich Union(jedyne ubezpieczalnia, ktora chciala w ogole ze mna gadac o krotszym terminie ubezpieczenia niz rok!), placac za miesiac 80 funtow. Ubezpieczenie bylo podpisane na rok, z tymze po miesiacu je anulowalem. Nikt nie chcial ze mna podpisac miesiecznego ubezpieczenia! A co tu dopiero gadac o krotszym czasie ubezpieczenia... Moje moto bylo bodajze w 11 grupie ubezpieczeniowej, wiec wyobrazcie sobie ile bym zaplacil za jakas CeBeRe w np 16 czy 17 grupie... Oczywiscie wysokosc stawki oprocz motocykla zalezy tez od wieku i dlugosci posiadania prawa jazdy. jeszcze jedna sprawa-kupujac to ubezpieczenia, moze jezdzic tym motocyklem tylko wlasciciel! Dalej poostaje kwestia transportu. Ja wybralem prom z Harwich do Cuxhaven i dalej kolo 1000 km na kolach. Za prom zaplacilem jakies 80 funtow, oczywiscie spiac na fotelu Dlasza sprawa-rejestracja w kraju. Z pierwszym przegladem nie ma zadnych problemow-nawet pomimo swiatla swiecacego w druga strone ;)Tlumaczenie kosztuje grosze-bo tlumaczy sie tylko dowod rejestracyjny(kartka formatu A4), do tego zwolnienie z podatku VAT(150 zeta), karta pojazdu i reszta jak przy normalnej rejestracji. To chyba wszystkie aspekty przywiezienia stamtad sprzeta ,ktore pamietam. Jak kogos znudzilo w polowie-to sorry "



Temat: pewnie juz to bylo !!!! ale sorki ;)

Hej!
W koncu cos sie ruszylo .Jejku wielkie dzieki za tak wyczerpujace odpowiedzi ,ja naprawde jestem zielony ,ale sporo sie dowiedzialem dzieki wam .Cala droge juz poznalem ,tylko nie wiem jeszcze jak na ten prom dojechac ,bo gdzies w jakims poscie znalazlem mapke www.viamichelin.com , ze sie wpisuje z kad do kad i oblicza odleglosc i trase tylko ze przez tunel niestety ,mam jeszcze sporo czasu to napewno cos znajde ,chyba ze bedziecie sie nudzic to prosze o info ,jeszcze raz wielkie dzieki !!! Pokoj z Wami


Posłuchaj uważnie!
Wybór trasy przejazdu zależy od tego, czy jedziesz do Polski pólnocnej czy południowej, oraz ile czasu chcesz na nią przeznaczyć. Tak czy siak, polecam trasę M1 prosto do Londynu i Dover, a w Dover wsiadasz nie na prom do CALAIS, lecz do DUNKIERKI (Dunkirk, Dunkerque). Zalety; TANIEJ (ZWŁASZCZA bilet kupiony wcześniej on-line) linią promową 'NORFOLKLINE' do 40 proc. mniej niż na linii Dover -Calais (P&Q lub Seafrance), czyściej, wygodniej , mniej tłoczno. Wyjeżdżasz zaraz z Dunkierki na autostradę bodaj E 40 i lecisz nią na Brugię, Gandawę (Brugges, Gent) i...Brukselę. Uwaga w Brukseli! Objeżdża się Centrum po tzw. Ringu, ale wielu kierowców myli zjazdy jadąc zwłaszcza w kierunku Niemiec. Przyczyna jest taka, że jadąc na Kolonię przez Akwizgram (Aachen), przejeżdża się przez miasto Aalst, tyle że ta nazwa występuje na mapach międzynarodowych, zaś w Belgii, w tej części używa się języka flamandzkiego i zjeżdżając z Ringu brukselskiego nie zobaczysz Aalst, lecz inną nazwę (zapomniałem jaką). Rada na to jest jedna; KIEROWAĆ SIĘ WYŁĄCZNIE NUMEREM DROGI A NIE KIERUNKIEM WYLOTU DROGI!
Poza tym lecisz bez większych przeszkód na Kolonię, a dalej albo na południowy wschód na Giessen powyżej Frankfurtu (uważać na numery i kierunki, bo są tam aż dwa 'ringi'!) i dobijasz do popularnej A4 i jedziesz na Erfurt, Drezno aż do Zgorzelca, albo jadąc na północ Polski;
Bruksela, Antwerpia, Essen, Dortmund, Hannover, i...na Berlin lub w stronę Szczecina.
Nie płynąłem z Hull do Rotterdamu, ale polecam stronę www.carferries.co.uk, lub wprost; www.aferries.co.uk.
Z tego co tam widzę, to nie jest to tania impreza...Po najniższych kosztach prawie 200GBP w jedną stronę, zatem chyba lepiej zapłacić 35 GBP za przejazd z Dover do Dunkierki (1 auto i do 5 osób), zatankować tak, by starczyło do Belgii, czy Francji (tam paliwo jest tańsze...), a potem za mniejsze pieniądze polecieć autostradami do domu, niż przesiedzieć, albo spać w kabinie no ale i sporo zapłacić.
Jechałem już kilkakrotnie do Polski, ale ten Norfolkline to jest to!!!
Prom z Hull jest po prostu i drogi i zabiera dużo czasu...
A co do ubezpieczenia; W taklim Tesconp. mają taki zapis, że ponieważ większość kierowców brytyjskich wyjeżdża poza granice na kilka dni co najwyżej, zatem, aby uniknąć ryzyka każą sobie płacić za ilość dni w zależności (UWAGA) od tego, dokąd się jedzie. Mnie zaproponowali za 3 tygodnie po środkowej i południowej Europie ok. 27 GBP, zatem nie tak wiele, ale...Kazali podać PLAN PODRÓŻY, tj. dokąd pojadę. Wkurzyłem się na to i...pojechałem bez ubezpieczenia na kontynent. Byłem w kilku krajach, min. w Chorwacji (czyli poza Unią ...), ale pies z kulawą nogą nie pytał mnie od ubezpieczenie. Zakładają, że masz (Anglik bez ubezpieczenia????), a nie sądzę, żeby wiedzieli o dodatkowych opłatach za Zieloną Kartę na kontynent od brytyjskich ubezpieczalni.
Co jeszcze?
Wjeżdżając na kontynent, należy w świetle przepisów założyć na reflektory wozu specjalne nakładki zmieniające kąt odbicia/świecenia świateł auta. Można je kupić zarówno w porcie, jak i na samym promie , w sklepie wolnocłowym. Nakleja się je w odpowiedni (podany wg. marki i modelu auta) sposób na reflektor, po to aby nie oślepiać kierowców na kontynencie (w UK z uwagi na ruch lewostronny, jest inaczej skierowany strumień światła, jak wjedziesz na kontynent, ten strumień zamiast na pobocze , poleci na oczy kierowców).
Jak będziesz miał pecha i gliny Cię złapią bez tego, możesz zapłacić mandat (niemały...), ale większość ludzi tego i tak nie stosuje...
Ja wprawdzie kupiłem te nakładki (ok. 8 GBP), ale zwlekałem z założeniem i...mam je do dzisiaj w aucie. Nikt nigdzie się nie czepiał, a niemało krajów przejechałem.

Jak chcesz jeszcze coś wiedzieć, to wal do mnie. Jestem stara wyga drogowa i jazda wozem po całej Europie to dla mnie sama rozkosz.

Małej fali na morzu, delikatnego kołysania i...czarnego asfaltu na drogach!!! Obyś nie trafił na taką zimę jak ja ostatnio...Brrr!!!
Pozdrawiam...[/list]



Temat: wlasny dom w uk
widze ze malo konstruktywnych odp w tym zagadnieniu :
No to jedziemy :WLASNY DOM

1.Najlepsza droga aby rozpoczac dzialania jest udanie się do agencji mieszkaniowych u nich przeważnie jest doradca kredytowy (przeważnie za darmo , I jest albo niezalezny albo zrzeszony w federacji bankow) , wyliczy ci ile mozesz pozyczyc , nie radze udawac się bezpośrednio do bankow trwa to dłużej , poza tym ten pan jest wiązany umowami prawnymi wiec można czuc się bardziej pewnie, od razu powie ci które banki maja w danym momencie najlepsze oferty i które udziela ci kredytu
2. jeśli masz już wyliczone ile możesz pożyczyć, zaczynasz szukac domku, najważniejsze pamiętajcie lokalizacja ! aby w razie problemow można szybko sprzedac dom i oddac pieniazki
3.po znalezieniu domu, i kredytu bank spr nieruchomość , dopóki nie uzna ze dom jest warty pieniędzy które chcesz pożyczyć nie zacznie się żaden proces przygotowania do kupna/sprzedaży (kilka dni czekasz na odp)
4. caly proces trwa od 6-do 8 tygodni, w momencie znalezienia domu , podpisujesz umowe przedstepna i od tego momentu czekasz na tzw completion day, czyli dzien przelewu pieniedzy miedzy toba a sprzedajacym, klucze odbierasz w agencji , i co ciekawe w tym dniu nie udajesz się nigdziej  , wszystko zalatwia twój prawnik (zazwyczaj polecony przez agencje)
5. prawnik spr tez twój dom , wszystkie podlaczenia mediow a także zagospodarowanie przestrzene ,czy na domu nic nie ciazy itp koszt prawnika 400-900L srednio , wiecej placisz możesz zazwyczaj wprowadzic się już po 3 tygoniach
6.bardzo wazna spr sa ubezpieczenia, musisz mieć home insurance , srednio koszt 20-30L zalezy od wartości domu
7.dodatkowo warto mieć ubezpieczenie:
a)na zycie: pokrywa caly kredyt jeśli np. twój partner zginie ( okolo30L)
b)jest jeszcze tzw Critical Insurance Cover , jest to rodzaj ubezpieczenia ktore pokrywa twoj kredyt w razie choroby:nowotwor, zawal serca czyli kiedy nie mozesz podjac pracy ponownie koszt(15L)
c) Accident Sickness & Unemployment jest to rodzaj ubezpieczenia, ktore pokrywa ci kredyt jesli uległeś wypadkowi I nie mozesz przez pewnien okres np pracowac(nie wieceje niż rok) , lub straciles prace masz wówczas 12 miesiecy na znalezienie pracy , a ubezpieczycie placi ci raty na dom
9. umowy z bankami sa rozne, i rozne wymagania , możesz wziasc 100% kredytu nie musisz placic zadnego depozytu , 95% bank pozyczy ci jako mortagge a 5 % jako pozyczke, jednak warunki obu będą te same.depozyt to przewaznie 3% wartosci domu ale nie musisz go miec, a oprocentownie wcale sie nie rozni duzo czy masz depozyt czy nie , jest to doslownie kilka L na miesiac
10. dokumenty:
paszporty, umowy o prace lub listy od pracodawcow, 3 miesieczne wyciągi z banku w którym masz konto, NIN, Home Office, jeśli masz status rezydenta jest mile widziany ale nie konieczny , lekarz GP-potrzebny do ubezpieczenia na Zycie , wszystkie formalności wykonuje twój doradca i prawnik, malo dokumentow i przejrzyste bardzo
11.w Anglii jest kilka rodzajow mortagge najbardziej popularny tzw fix mortagge , oznacza on ze splacasz jednoczesnie i dom i odsetki z tym ze w pierwszych latach wiekszy udzial maja odsedki, masz do wyboru stale oprocentowanie na okres 3-5 lat stala rate, po tym okresie możesz bez zadnych konsekwencji zmienic bank jeśli tylko jakis inny zaoferuje ci lepsze warunki, przewaznie jeśli zaoferujesz się np. 3 lata i gdybys chciala wczesniej jednak sprzedac dom musisz zaplaci ok. 3000L ,
12. wazne jest aby w umowie było zaznaczone ze możesz spłacic dom wczesniej niż przed upylwem 25lat kontraktu ( srednio25-30lat splaca się kredyt) bez zadnych kosztow kar, zapytaj o te opcje w kredycie koniecznie!

Hm mam nadzieje ze wszystko umieściłam co pamiętam, jakby co to czekam…
Taka jeszcze dobra rada od serca, era taniego pieniadza się konczy, era tanich kredytow tez , nieruchomości cenny ida do gory, to wielka decyzja i wiazaca jednak za pare lat może cie już nie być stac na placenie kredytu na dom…lepiej placic na swoje niż na cudze …może się uda , a może wkopiesz się na cale zycie , tylko jeśli mowimy o ryzku:jak kupisz dom i możesz go sprzedac zawsze i oddac pieniazki do banku to ryzyko jest male jednak najważniejsza jest lokalizacja aby go szybko sprzedac …to tylko moje rozumowanie
jakby jakies pytania polecam sie

Buziam @all



Temat: Prawo glosu dla nieszczesliwych w Australii

Widzisz Wiki, mnie tu denerwuje takie przedstawianie sytuacji powierzchowne, ze cos jest ale... i tu sie potem zaczyna niedopowiedziana lista roznych warunkow. Ktos mi opowiada ze w Sydney on potrzebuje jedynie prawo jazdy i nie ma zadnych badan technicznych an ubezbieczen "bo to u was w Polsce tylko trzeba takie cos miec" myslalem ze tak jest do tego tygodnia jak poszedlem rego zaplacic, a tu slysze ze trzeba badania techniczne robic przed odnowieniem co roku, no i ubezpieczenie jest compulsory, mechanik wyczul latwy zarobek bo ktos potrzebuje tych badan, zaraz cos sie znalazlo do poprawienia i zarobienia 400$, no i roczne ubezpieczenie ponad 600$ no i dopiero mozna owe rego zaplacic bo urzad dostal dane od mechanika i ubezpieczalni ze mam to sprawdzone i ubezpieczone.
Wiesz co, ja juz nie wiem, czy mam sie smiac, czy plakac? Ty to powaznie piszesz? Jezeli tak, to dla Ciebie chlopie naprawde nie ma juz ratunku.
Jak ci "ktos" naopowiadal glupot o jakichs badaniach technicznych i rejestracji, zeby dostac PRAWO JAZDY, to mozesz miec tylko pretensje do siebie, ze masz takich znajomych . Poza tym w dwie minuty mozesz sobie SAM sprawdzic na stronie
a nie polegac na tym co ci "ktos" powie.
O, prosze!
http://www.rta.nsw.gov.au.../car/index.html
http://www.rta.nsw.gov.au...ence/index.html
Ale jak widac to jest dla Ciebie chyba za trudne. Znacznie latwiej jest wylewac nam tutaj swoje zale.

Poza tym przeglad techniczny do corocznej rejestracji jest obowiazkowy nie tylko w Polsce (i teraz w NSW). Zeby bylo smieszniej , W Twoim ukochanym UK tez taki przeglad obowiazuje (MOT) i jeszcze podatek od emissions, ale oczywiscie tam to nie jest idiotyzm i napychanie portfela mechanikom, prawda?

Poza tym ubezpieczenia full comprehensive wszedzie jest drogie. Mozesz sobie wykupic tylko third party, jezeli koniecznie chcesz, ale w przypadku niezbyt starego samochodu, to lepiej dmuchac na zimne .


Jak w Sydney szukalem pokoju na wynajem, stawialem warunki ze musi byc umeblowany musze meic miejsce na samochod i internet. I ile mialem takich ofert ze ktos mnie przez telefon zapewnial ze to jest, przychodze ogladac a tu sie okazuje ze jedynym umeblowaniem w pokoju jest materac na podlodze, alebo jest puste a meble sa ale za dodatkowa oplata, parking tez "jest" bo fizycznie jest ale juz ktorys z lokatorow go zajal i ja nie mam gdzie, albo parkowanie na ulicy tyle ze tam znak zakazu parkowania stal w godzinach 6 am - 6 pm, no to dla mnie to jasno znaczy ze parkingu nie ma czy inny landlord mowil mi przez telefon ze parking jest, ale na miejscu sie okazalo ze on mial na mysli parkowanie na parkingu pobliskiego Coles

Wiesz, podejrzewam, ze jezeli miales takie warunki, ale tak marne rezultaty, to byc moze szukales mieszkan w zbyt niskim zakresie cenowym i dlatego znajdowales to co znajdowales. Niestety, ale umeblowane mieszkania nie sa tu standardem, wiec trudniej je znalezc i ich wyposazenie pewnie moze pozostawiac wiele do zyczenia. Pytanie jest tez takie czy bylbys sklonny zaplacic 50 dolarow wiecej tygodniowo za wynajecie takiego mieszkania. Mi jako landlordowi nie oplacaloby sie taniej wstawiac do mieszkania mebli na nie wiadomo jaki czas - byc moze po roku miesialabym w razie Twojej wyprowadzki te meble sprzedawac, albo wstawiac do storage.
Ja po prostu kocham podawac Ci kontrprzyklady z UK, wiec i tym razem sie takowym sposilkuje. My w Londynie mielismy z kolei straszny problem ze znalezieniem mieszkania nieumeblowanego, i jak juz sie takie znalazlo, to sie okazywalo, ze trzebaby bylo za nie dodatkowo zaplacic, bo landlord musialby wyniesc meble do storage. Czyli logicznie myslac - idiotyzm, bo wynajecie mieszkania z meblami jest tansze, niz wynajecie tego samego mieszkania tylko bez mebli. Ale rozumiem, nie oburzam sie, nie traktuje tego jako powod do narzekania, tylko przyjmuje to jako lokalny zwyczaj. Dluzej co prawda zajelo nam szukanie mieszkania, ale trudno.
Jezeli chodzi o praking to znam ten bol z autopsji, bo wlasnie tak samo mielismy w UK. I nie my jedni niestety. Obawiam sie, ze "wolne" miejsca parkingowe, sa wlasnie ... wolne, nawet jezeli teoretycznie przynaleza do jakiegos mieszkania.

Ewa



Temat: Sprzedam FC 2.0 20V VIS 154KM 1998r. 14.000zl - NIEAKTUALNE!
W zwiazku z tym, ze ogloszenie jeszcze nie wystawilem a zaczalem dostawac maile od uzytkownikow forum na temat sprzedazy mojej coupetki, postanowilem umiescic ogloszenie. Jak narazie tylko i wylacznie na forum FCKP. Tak wiec do rzeczy.

Autko bedzie do przekazania nowemu uzytkownikowi od 31 grudnia. Obecnie znajduje sie w Londynie. Jezeli ktos bedzie w UK i bedzie chcial je kupic to nie ma problemu wtedy zamiast 15" beda 17"

Cena: 14.000 zl
Rok produkcji: 1998, wrzesnien
Silnik: 2.0l 20V VIS
Moc: 154 KM
Przebieg: 133.900km
Alufelgi: 15" OZ Racing na nowych oponach zimowych Bridgestone Blizzak
Komplet kluczy: czerwony, niebieski, srebrny

Pelne wyposazenie:
- klimatyzacja (nabita, odgrzybiona i dzialajaca)
- czarna skora w bdb stanie,
- 2 x airbag
- ABS
- 2 x podgrzewane fotele przednie,
- podgrzewane lusterka + tylna szyba,
- elektrycznie sterowany szyberdach,
- pelna elektryka - lusterka, szyby, szyberdach.

Dodatki:
- radyjko SONY z odtwarzaczem MP3
- kierunkowskazy LED w lusterkach,
- wydech koncowy przelotowy,
- sportowe nacinane / nawiercane przednie tarcze i klocki hamulcowe OMP,
- tylny zderzak Cada by Autods
- progi Cada by Autods
- oringi na zegary
- filtr stozkowy Simota Racing

Lista rzeczy, ktore wymienilem od wrzesnia 2006r. (bedzie uzupelniana):
- prawe lusterko – luty 2007 – uzywane 48zl
- nacinane/nawiercane sportowe tarcze hamulcowe OMP + sportowe klocki OMP – kwiecień 2007 – nowe 720zl
- wiatrak na chlodnice – lipiec 2007 – uzywany 180zl
- chlodnica Valeo – sierpień 2007 – nowa 920zl
- wysprzeglik hydrauliczny sprzęgła – nowy 200zl
- akumulator Varta Blue Dynamic 63Ah – sierpień 2007 – nowy 480zl
- sprzęgło kompletne LUK – marzec 2007 przy przebiegu 120.000 km (dostałem nowe za free od poprzedniego właściciela, chris.uk może potwierdzic; przy okazji wymienione zostalo jakies łożysko w skrzyni biegow) – robocizna 1560zl
- wymiana kompletna rozrządu – pazdziernik 2006 (przebieg 115.000km) – 400zl
- pompa wody – październik 2006 – nowa 93zl
- filtr kabinowy – październik 2006 – nowy 56zl
- pasek klinowy – październik 2006 – nowy 99zl
- piasta kola – wrzesnien 2006 – nowa z ASO – 214zl
- łożysko kola przedniego SKF – wrzesień 2006 – nowe 66zl
- simering – wrzesień 2006 – nowy 15zl
- simering walka rozrządu – wrzesień 2006 – nowy 27zl
- pasek rozrządu SKF – wrzesień 2006 – nowy 71zl
- rolka napinacza rozrządu – wrzesień 2006 – nowa 190zl
- rolka prowadzaca – wrzesień 2006 – nowa 68zl
- plyta pod silnik - 350 zl
- prawe nadkole - listopad 2007 - uzywane 150 zl
- oryginalna konsola srodkowa - listopad 2007 - uzywana 250 zl
- oringi na zegary deski rozdzielczej - lato 2007 - nowe 150 zl
- komplet opon - luty 2007 - nowe 1200zl (o ile dobrze pamietam)
- ostatnio koncowki drazkow kierowniczych, drazki kierownicze, olej Valvoline VR1 10W60 Semi-Synth., filtr oleju, kolcki hamulcowe tyl ATE - pazdziernik 2007 - nowe (ceny nie pamietam, gdyz fakturki zostaly w Polsce).
- na dniach bede wymienial stabilizator kola przedniego.

Obecnie jest na 17'' 7J alu Wolfrace Street Mantis i oponach 215/45/ZR17 Toyo + Uniroyal. Przeze mnie zalewane olejem Valvoline VR1 10W60 Semi-Synth. Nigdy nie krecone powyzej 3.000rpm na zimnym silniku. Z reszta ogolnie bylo malo krecone przeze mnie powyzej 4.000rpm z braku miejsca - londynskie korki. Odpala bez problemu i pieknie brzmi. Jazda nia to sama przyjemnosc i po mimo tego, ze autko tanie, kazdy sie za nim oglada. Konsola srodkowa po poprzednim wlascicielu zostala zmieniona na oryginalna.

Jak widac na zdjeciu maska jest troche zmarszczona z przodu i linie sie troche nie schodza. To wynik malej stluczki, ktora mialem przy ok 20km/h. Niestety przy kazdym przyjezdzie do Polski nie wyrabialem sie z czasem, aby to zrobic. Jezeli autko nie sprzeda sie w okresie dwóch tyg stycznia to bedzie to zrobione a maska pomalowana. Jezeli wczesniej to moge umowic przyszlego nabywce w 'moim' warsztacie na malowanie maski po cenie nizszej niz dla przecietnego klienta. Rowniez po poprzednim wlascicielu jest lekkie wgniecenie na nadkolu kierowcy z tylu. Ogolnie tu i tam drobne odpryski, ale nic dramatycznie rzucajacego sie w oczy. Chyba nikt nie spodziewa sie po 9-letniem samochodzie perfekcyjnego lakieru

Ubezpieczenie do marca 2008, przeglad do wrzesnia 2008.

Link do ogloszenia sprzedazy autka z zeszlego roku przez chris.uk
http://www.forum.fiatcoupe.pl/viewtopic.php?t=9954

Kontakt najlepiej mailowy na: jacksndj@yahoo.co.uk

Cena dla odpowiedniej osoby do negocjacji. Samochodu nie sprzedam rzeznikowi, gdyz zbyt wiele pieknych wspomnien mnie z nia wiaze.

Jak pisalem, jezeli sprzedaz w Polsce to na 15" alu jezeli w UK to na 17".

W wolnej chwili dorzuce fotki i filmik.

Dziekuje za uwage

czy ja dobrze robie sprzedajac...



Temat: Prawo glosu dla nieszczesliwych w Australii
Twoje kontrprzyklady z UK sa fajne, tylko nie oto mi chodzilo. Ja wiem, ze to tam jest, i wielu rzeczy nieukrywam ze tam sa jak i to ze sa glupie, a to co glupie jest to meczy i kazdy chce sie od tego wyzwolic i miec to co jest latwiejsze i madrzejsze.J a mowie ze Londyn jest dobrym miejscem do pozwiedzania na 2-3 dni i mieszkac tam jest ciezko bo drogo, ciasno, brudno i sa w Uk daleko lepsze miejsca do mieszkania i pracowania. Tylko ze, kazdy kto slyszy ze jest gdzies tam lepiej do zycia i za te sama prace wieksze pieniadze dostanie, i bedzie cos mial lepiej w zyciu niz ma to jasne ze bedzie sie tam staral znalezc, to dotyczy ludzi, zwierzeta tez migruja gdzie im lepiej, rosliny sie tez staraja o lepsze warunki dla siebie. Wiec jezeli ktos opowiada mi ze "tu u was w uk jest syf brud, czarnuchy napadaja, drogo, zle, masz miec na samochod co rok drogi mot, obowiazkowe ubezpieczenie, congestion charge, a u mnie w sydney zarabia sie lepiej, zyje taniej, nie trzeba zadnych badan na samochody, zadnych ubezpieczen na samochody jest ladniej, lepiej, pracy pelno, pracodawcy nie moga znalezc ludzi do pracy, po pracy sie wypoczywa na plazy" tego typu rzeczy slyszalem jak sie dowiadywalem o australii przed przyjazdem, wylapywalem w necie polakow i ozich wypytujac ich jak tam jest o rozne szczegoly. Dzisiaj jak jestem w Oz to widze ze wiekszosc z tych rzeczy o ktorych sie tak z zachwytem mowilo to jest jak w bajce "Szaty cesarza", zachwyt nad czyms czego nie ma. To co wypisuje po forach to w odpoweidzi osob ktore sie od czasu do czasu ze mna kontaktuja bo tez chca przyjechac za lepszym zyciem i im sie jeszcze wieksze banialuki opowiada niz mi nie wiem jaki cel sobie stawiaja opowiadajacy, ale to jest wprowadzanie w blad i to powazny, bo emigracja przez pol swiata tania nie jest i ludzie topia w to wieloletnie oszczednosci, australia oglasza sie ze potrzebuje rak do pracy, wystawia listy zawodow in high demand ludzie sie na to nabieraja, jada i spadaja na spoleczne dno bo pracy nie ma i latami sie od tego dna odbijaja. Zewszad jest tylko opowiadanie jak to w Oz jest dobrze lepiej jak gdzie indziej "gdzie mi bedzie lepiej jak tu!" a jak ktos taki jak ja mowi ze to nie bedzie tak prosto i nie jest tak lekko i latwo to mi sie zaprzecza wysmiewa, epitety dodo mi przykleil choc sam tez w to samo trafil. Teraz Evee pomysl o takim hipotetycznym wydarzeniu, jak znasz historie 2 wojny swiatowej, to tak jaby ktos teraz zaczal oglaszac ze to Polacy w 1939 napadli na Hitlera i Stalina a ci zeby sie bronic musli odeprzec Polski atak udalo sie im, zajeli Polske, zrobili porzadek z Polakami, i uwolnili zydow co ich Polacy pozamykali w obozach koncentracyjnych i truli cyklonem B, a lata stalinowskiej komuny to byly najlepsze w historii Polski i nam Polakom sie najlepiej zylo pod Stalinem, tego typu "nowa historie" rozpowszechniaja pewne kregi w Rosjii i Niemczech w malej skali, sama wiesz jak bylo i jakbys reagowala jakby ktos na swiat szeroko takie rewelacje rozglaszal, jakie bys miala odczucia?
Bo ja nie moge wytrzymac ze ktos ludziom opowiada ze w australii jakie cuda beda mieli, ze rzad ich tu wita z otwartymi rekami, ze im daje prace i mieszkania, ze z byle pracy sprzataczki kupia sobe dom z basenem przy plazy a ludzie mysla ze to prawda i ja im prostuje jak sie pytaja. Taka propagande ktos uprawia nie wiem w jakim celu. Pewnie powiesz ze trzeba bylo sie dowiedziec przez przyjazdem co i jak i nie narzekac, to zapytam sie a gdzie sa te negatywne informacje o Oz zeby ktos sobie poczytal i dowiedzial? skoro taki ja co pisze jestem wysmiewany i negowany ze to nieprawda?

Niki, mam wize PR a kwalifikacje mi uznal Engineers Australia



Temat: Wyjazd na stałe ?
Czesc,
Jestem dopiero 1,5 roku na Cyprze – z zona i 2-letnim (teraz) synkiem. Z wieloma wypowiedziami musze się zgodzic choc po tych 19 miesiacach mam troche inne zdanie jeśli chodzi o wyjazd na Cypr - w szczególności z rodzina. Zaczne od pozytywów:
- spokoj i bezpieczeństwo!! – szczególnie ważne dla rodzin, to jedno z niewielu panstw gdzie wciąż nie zamyka się samochodow i domow (przynajmniej niektórzy), zostawia komorke, portfel czy torebke w knajpie na stole gdy idzie się zamówić kolejna kolejke, Jeśli się cos dzieje – napad, rozboj, włamanie – nawet najmniejsze – to zaraz opisuja w gazetach – i często zamieszani w to sa obcokrajowcym, nierzadko Polacy niestety!
- Pogoda – przez 6-7 miesiecy morzna się kąpać w czystym morzu, spędzać czas nad woda, kolejne 2-3 miesiące na świeżym powietrzu, a tylko 3 (czasem troche dłużej) to zima, która da się wytrzymac bo w dzien jest i tak dosc cieplo
- niskie podatki, niska oplata social security i inne. Nie ma konieczności ubezpieczenia emerytalnego (ale to z social Security dale niewielka „government pension”)
- nie takie wysokie koszty utrzymania (jeśli 2 osoby w rodzinie pracuja) –wynajem, samochod, ubezpieczenie, jedzenie itp. - srednia europejska, telefon i woda kosztuja grosze ale prad jest bardzo drogi.
- świeże warzywa i owoce przez caly rok, duza roznorodnosc i to za przestępna cene
- tanie i dobre wino
- calkiem duzo możliwości do zapelnieniea wolnego czasu (morze, gory, zabytki itp.)
- można sobie zbudowac wiele ciekawych różnonarodowych znajomości (wielu emigrantow)
- łatwość znalezienia i zmiany pracy – może nie bardzo dobrze płatnej ale zawsze. Lepiej platna praca dla wykwalifikowanych pracownikow, coraz bardziej cenieni specjaliści.
- brak „wyścigu szczurow” (jeszcze)

Z negatywow:
- ogolnie brudno, szczególnie poza miejscami turystycznymi – troche brudasy ci Cypryjczycy
- niewielkie zarobki szczególnie w porównaniu z panstwami starej unii
- monotonna kuchnia jak na możliwości i dostępność skladnikow (moje subiektywne odczucie) i wszedzie krolujace miecho – poza tym Cypryjczycy to najwieksze grubasy w EU (przynajmniej maja jedno z ostatnich miejsc w Europie jeśli chodzi o BMI)
- polskie lata 80 w urzędach cypryjskich,
- beznadziejny system bankowy, stare systemy (10 lat do tylu za Europa),
- drogie bilety lotnicze -w porównaniu z reszta europy
- drogie i niezbyt dobre piwo
- niezbyt tolerancyjne podejście Cypryjczykow do obcokrajowcow (ale nie gorsze niż w Grecji czy we Wloszech)
- jakość i warunki pracy (choc ja nie narzekam)
- malo płatnego urlopu (ale zalezy od pracodawcy).
- brak „wyższych” rozrywek

Co do służby zdrowia to tez nie mogę się do konca zgodzic z TFJ.
Jeśli jestes rezydentem to masz duzo usług za darmo albo za symboliczna oplate (rządowe jednostki), ale i tak wikszosc ma prywatne ubezpieczenie zdrowotne które duzo rzeczy pokrywa (warto mieć chociaz dla dziecka). Poza tym same usługi nie sa takie drogie (srednia EU). Co do jakośći to jest srednio, jak ktos ma ubezpieczenie i/lub kase to wyjezdza na powazniejsze zabiegi do UK, Izraela i Grecji. Poza tym mniej się choruje na moje oko (i dzieci).
Za bardzo mi nic innego do glowy nie przychodzi – jakby co to pytaj na forum albo na prima.
Mam nadzieje ze Ci to choc troche pomoze w podjęciu decyzji. pozdrawiam



Temat: Emigracja - jaki kraj?


Witam szanownych grupowiczów.
Podjąłem decyzję o emgracji (w zamyśle na stałe).
Mam 33 lata. Z wykształcenia jestem informatykiem, posiadam
kilkunastolenie doświadczenie zawodowe w programowaniu.
Znam język angielski na słabym poziomie komunikatywnym (troszkę lepiej
czytam dokumentację techniczną), ale mam zamiar się jeszcze trochę
podszkolić :)
Mam dylemat odnośnie kraju emigracji :( Na celownik wziąłem:
- Finlandia
- Szwecja
- Irlandia
- Wielka Brytania
- Holandia
Jak "ćwierkają wróble", są to kraje, w których jest największe
zapotrzebowanie na informatyków.
Do żadnego z tych krajów "nie czuję mięty", więc pozostaje mi rozważanie
plusów i minusów każdego z nich.
Proszę, podzielcie się swoimi doświadczeniami. Jak żyje się w tych
krajach? Może polecicie jakieś inne? Jak kształtują się płace, koszty
życia? Jakie są bonusowe świadczenia socjalne, prawa emerytalne, opieka
zdrowotna? Jak ze świętami i urlopem wypoczynkowym? Jak z uznawaniem
dyplomów (kwalifikacji), pozwoleniami na pracę i opodatkowaniem?
Wiem, że zaraz odezwą się słowa krytyki "google.. itp".
Oczywiście, dane można zdobyć, ale nie prezentują one subiektywnego
odczucia polskiego emigranta. Jak żyje się w danym kraju? Co was
zaskoczyło pozytywnie, a co negatywnie?
Z góry dziękuję za wszelkie opinie.
Pozdrawiam
Marcin


Polecam Niemcy. Praca wykonywana jako "wolny zawód" (jest to coś
pomiędzy pracą na etat a własną firmą) we współpracy z jedną z firm
consultingowych takich jak Hays, Tieto Enator, TOPjects. Płace zaczynają
się od 100k EUR/rok + VAT. Praca 8h/dziennie, 20 dni urlopu w roku.
Obowiązkowe ubezpieczenie zdrowotne, dobrowolne emerytalne. Podatki od
działalności - 30%.

We wszystkich szanujących się firmach angielski jest językiem codziennej
komunikacji, bo 70% pracowników to obcokrajowcy. Wymagana znajomość to
poziom komunikacyjny. Język niemiecki jest mile widziany, ale nie
konieczny. Jego znajomość ułatwia jednak codzienne życie i sprawy takie
jak wynajem mieszkania na przykład. Z drugiej strony masa Niemców mówi
po angielsku. Jest nawet duża szansa, że trafi się na takiego landlorda.

Jeżeli chodzi o ceny, to jest tutaj bardzo tanio w porównaniu do UK czy
ROI. Żywność nieznacznie droższa jak w Polsce, ubrania i elektronika po
identycznych cenach.

Życie w Niemczech jest wygodne. Jest tu rewelacyjnie rozbudowana
komunikacja publiczna. Ceny niezbyt wysokie. Bilet tygodniowy w obrębie
granic dużego miasta kosztuje ca. 15 Eur.

Ludzie są mili i generalnie pozytywnie nastawiani do obcokrajowców.
Niemcy mają niesamowitą zdolność do asymilacji przybyszów. Nie ma tutaj
sytuacji podobnych np. do UK, gdzie każda grupa obcokrajowców trzyma się
razem i nie dopuszcza do swojego kręgu innych. W Niemczech nawet
Afrykanie czują się swobodnie i są uważani za Niemców. Dla Polaków może
to brzmieć jak konfabulacja, ale na prawdę tak to wygląda. Niestety w
Polsce nie dostrzeżono jeszcze, że minęło już 60 lat po tym krótkim,
haniebnym okresie w historii tego kraju.

Na koniec napiszę, że pogoda jest tu o niebo lepsza niż w UK i że mi
żyje się tutaj rewelacyjnie. No i może jeszcze to, że blisko mi stąd do
Domu.

Pozdrawiam!





Temat: Metro - a raczej jego brak - w Melbourne.
Jakos tak sie sklada, ze jak Polakow znam tych co to najbardziej sa z Oz zadowoleni, to byli w wiekszosci emigranci bezposrednio w PRLu, i poza Oz i PRLem to nic nie widzieli, a nawet jak w RP juz polecieli to po trasie gdzies w Azji stopoveru nie robili i nawet tam nic nie widzieli. Nie dziwie sie im, ze chwala Oz, bo pamietam PRL jaki byl, tylko, nie rozumiem ludzi, ktorzy nic nie widzieli, i sobie wmawiaja , ze tam gdzie mieszkaja, jest najlepsze miejsce do zycia i z tego powodu nie wyjada nigdzie indziej, spotkalem takie myslenie w Melbourne, Perth, Sydney i Brisbane.

Beata sugeruje, ze narzekam bo mi sie nie wiedzie, czy moze podac w miare dokladan definicje niepowiedzenia? Pierwsza prace znalazlem przez znajomosci, druga juz sam, zarabiam 80 k na rok co jest niezla placa na australie, wiec jak ludzie mniej zarabiajacy ode mnie z zachwytem mowia o swoim sukcesie w Oz i jak to im sie udalo to ja mam mowic o sobie nieudacznik? Jakbym sie przylozyl to i w mojej branzy moze dostalbym prace za 110 k a z czasem i wiecej, ale wymagaloby to niezlej gimanstyki z agentami i idiotami, a to jzu przeszedlem i nie chce wicej. W tym kraju na job interview nie jest wazne moje kwalifikacje zawodowe, co potrafie, ale najwazniejsze sa pytania o tym ile chce miec dzieci i dlaczego wlasnie tyle, jak czesto mysle o smierci i samobojstwie, czym chcialbym byc i tu lista przedmiotow, nie jest "kim" tylko "czym" na takich durnych testach psychologicznych. Kiedy dostawalem prace w Niemczech, Dubaju i UK to tam moich pracodawcow interesowalo jedynie co ja potrafie produkowac jako chemik a nie jak czesto mysle o samobojstwie, w Oz to jest chyba najwazniejsze z calego interview.

Beata pisze ze zaakceptowalem warunki to czego chce, no tak ja zaakceptowalem warunek ze moj zawod jest in high demand w Oz no i dlaczego na znalezienie pracy musialem wyslac dziesiatki cv, i pracy przez znajomsci szukac? Jakos w DE, UAE, UK tego problemu nie mialem, prace mialem po wyslaniu kilku cv, nawet w Polsce, kiedy byl kryzys, o prace ciezko latwiej prace znalazlem. Dlatego, ze w Oz pracy tak naprawde nie ma, i stad te problemu ze znaleniem pracy, to jest wielki oszustow,z e Australia sciaga emigrantow, ktorych tak naprawde nie potrzebuje, ale ich pieniadze zasilaja gospodarke. Dalej Beato powiem ci, skad sprawdzilem warunki, w UK australijska ambasada oplaca ogloszenia w mediach o migracji do Oz, przyjedz, bedziesz zyl taniej, lepiej, pracy dosyc, niskie podatki, suiper lifestyle, do tego organizuje tam pare razy na rok skills expos, gdzie przssdtawiliciele wladz stanowych, immigration i agencjie pracy wystawiaja sie i zachecaja do migracji do Oz wlasnie, tam nazostawialem cv agentom, ktorzy obiecali mi mase pracy, i proslili zebym sie z nimi natychmiast skontakowal po przyjezdzie do Oz co tez zrobilem, ale pracy zero mialem. Wg zapewnien przedstawicieli wladz stanowych i agentow pracy dla mnie jest bardzo duzo, jak duzo to sie przekonalem teraz jak juz jestem w Oz. Drugie zrodlo o Oz to byl jeden Amerykanin co to po roku sie z Oz wyniosl i juz wiecej nie wroci, i paru Anglikow co tak samo zrobilo i mi powiedzili, ze glupote robie bo Oz to ladnie malowane jest tylko na pocztowkach i w opowiesciach a nie ma nic do zaoferowania. Faktycznie, jak sie znalalzem w Oz to sie przekonalem, ze mieli racje.

Nie oczekiwalem luksusow, obyspania mnie dolarami, ale tej normalnosci o ktorej piszecie i sie powszechnie mowi, i tego nie znalazlem. Piszesz, ze problem ktory nie zauwazaja inni u mnie urasta do rangi tragedii, no tak, zaplacilem za towar, zepsul mi sie w okresie gwarancyjnym, oddaje do naprawy, i przez 2 miesiace sklep nic nie potrafi z tym robic i dalej mam nienaprawione, po to zaplacilem zeby to miec a nie zeby nie miec. 2 razy ubezpieczalnia mi pobrala za nienalezne ubezpieczenie to powienienem cicho siedziec i cie cieszyc, mechanik wzial pieniadze za naprawe skrzyni biegow ale tego nie zrobil to tez powienienem umiech sobie przykleic i opowiadac, jaki to mam super serwis w Oz, zaplacilem na czas za mieszkanie a agencja zgubila moja wplate i umiescila mnie na czarnej liscie, to tez powieniem nie narzekac bo co tam. Niestety taki mam charakter, ze jak ja place to oczekuje serwisu na poziomie, czy ide do autobusu, restauracji, kina, szaletu, burdelu, lotnisko, ale ode mnie Ozi oczekuja i wymagaja, musze wszystko im w pracy zapewnic na wysokim poziomie. Dlaczego oni mi rownie wysokiego poziomu nie dostarczaja?
Daltego mowie, ze ten jest zadowolony kto nie ma zadnych wymagan i to co dostaje to mu wystarcza, typu pociski nad glowa nie lataja, czy w domu jest sto karaluchow a nie waz czy pajak.



Strona 2 z 3 • Zostało wyszukane 114 wyników • 1, 2, 3